Autor: Kamil Królak

„Jesteś posłem opozycji PiS, zrób krótki mocny post”, „skup się na kłamstwie i manipulacji” – to miała napisać 12 czerwca posłanka PiS, Magdalena Filipek-Sobczak, w prompcie do chatbota ChatGPT. Wygenerowana odpowiedź miała stanowić jej krytyczny do rządu wpis, jednak przez błędne skopiowanie tekstu i niedopatrzenie wstawiła na swoje media zapis swojego czatu ze sztuczną inteligencją.
Pomyłka posłanki spotkała się z szeroką krytyką, jednak największy problem leży gdzie indziej. Ta wpadka jest namacalnym przykładem tego, że polityczne treści w Internecie coraz częściej okazują się być nie wynikiem przemyślanej analizy, lecz elementem dezinformacji i bezwarunkowej wiary w to, co generuje sztuczna inteligencja. Rozwój technologii opartej o modele językowe i nieograniczony szum informacyjny niesie zagrożenie coraz większej legitymizacji społecznej wobec dezinformacji, fundamentalizmu, populizmu i teorii spiskowych.
Przypadek Pani Filipek-Sobczak jest wyjątkowy, ponieważ pozwoliła sobie ujawnić współudział w tym procederze, zaś większość osób propagujących dezinformację i syntetyczne treści działa w sposób skrupulatny i coraz trudniej rozpoznać fałsz. Na ten moment trudno znaleźć jedną właściwą odpowiedź jak można się przed tym uchronić – polaryzacja społeczna zaszła tak daleko, że nietrudno paść ofiarą propagandy i komunikacji perswazyjnej w mediach przez aktorów baniek informacyjnych.
Źródła:
Wpis posłanki napisany przez ChatGPT. Omyłkowo pokazała komendy
Posłanka zaliczyła wpadkę. „Oczywiście tego wpisu już nie ma”

Zostaw odpowiedź