Autor: Antoni Sowiński

Nie opadł jeszcze kurz po jakże malowniczej kampanii, poprzedzającej wybory prezydenckie. Mogłoby się wydawać, że już nic nie będzie mogło nas zaskoczyć, a tymczasem otrzymaliśmy kolejny dowód potwierdzający dochodzące do granic absurdu przerysowanie polskiej polityki.
Telewizja Republika – medium, którego linia redakcyjna jest powszechnie znana – opublikowała serię nagrań zawierających rozmowy telefoniczne Romana Giertycha. Do rozmówców posła KO należeli między innymi obecny premier Tusk czy klient Giertycha – biznesmen Leszek Czarnecki. Najmniej istotna wydaje się sama treść upublicznionych nagrań. Wbrew szumnej nazwie, redakcja Republiki określała ją wręcz mianem ,,afery taśmowej 2.0”, nagrania nie zawierają w zasadzie nic, co uznać mielibyśmy za naprawdę warte uwagi. Na uwagę zasługują tutaj dwa wątki: po pierwsze – kwestia pochodzenia taśm, po drugie – ich polityczne znaczenie. Na pytanie, skąd się wzięły w Telewizji Republika omawiane nagrania, na tym etapie pełnej odpowiedzi udzielić nie sposób. Wiadomo, że część taśm pochodzi wprost ze źródeł ogólnie dostępnych w sieci. To nie rozmowa telefoniczna, a fragment nagrania, podczas którego Giertych odpowiada na pytania użytkowników Internetu. Poważny niepokój rodzi natomiast pozostała część nagrań. Polityczne wykorzystywanie prywatnych rozmów nie jest praktyką, jakiej byśmy oczekiwali — tym bardziej gdy mowa o sytuacji, w której legalność zdobycia nagrań jest nieoczywista. Tak czy inaczej jest to sprawa, której odpowiednie organy zdecydowanie powinny się przyjrzeć.
Wreszcie tzw. ,,taśmy Giertycha”, raz jeszcze pokazują nam jak niski jest poziom polskiej kultury politycznej. Wystarczy wskazać palcem i krzyknąć: „afera”, a znaczna część obserwatorów przyłączy się do okrzyku. Fakty przestają mieć znaczenie, za to na znaczeniu zyskują narracje sprawnie podsycane rozjątrzonymi emocjami. Żyjemy w rzeczywistości ciągłego szumu, z którego coraz trudniej cokolwiek zrozumieć. Nie ma więc znaczenia, co Giertych czy Tusk powiedzieli, albo czego nie powiedzieli. Znaczenie ma to, że ich rozmowę ubrać można w kostium spiskowania przeciwko Polsce, co jakaś część Polaków uzna za oczywiste, gdyż zgodne z ich wizją świata, intuicjami i emocjami.

Zostaw odpowiedź