Trzech mężczyzn siedzi przy okrągłym stole w jasnym pomieszczeniu, prowadząc rozmowę. Na stole znajdują się szklanki i laptop. Wszyscy mężczyźni zwróceni są ku sobie.
CC: Kanał Zero

Kanał Zero

Powszechny dostęp do treści internetowych i swoboda w ich tworzeniu miały stanowić remedium na brak społecznej kontroli nad mediami koncesjonowanymi przez władzę. Jednak w epoce swobody w kreowaniu treści manipulacja staje się tak prosta w obsłudze, że społeczna weryfikacja treści zdaje się ponosić klęskę. Propagandowe blogi i kanały udające media czerpią z tego pełnymi garściami. Kanał Zero to przykład takiego fenomenu. Opublikował on grafikę wygenerowaną przez sztuczną inteligencję, przedstawiającą europejskich przywódców czekających w kolejce przed spotkaniem z Donaldem Trumpem. Pomijając fakt, że obraz nosił ewidentne cechy sztucznego kreowania (np. nadmiar nóg u jednej z postaci). Gdy krytyka się gwałtownie rozgorzała, pracownik ds. social mediów Kanału Zero przeprosił. Przyznał, że obraz „nigdy nie powinien się u nas pojawić” i że był świadomy jego sztucznej genezy. Jest to kolejne rażące naruszenie standardów dziennikarstwa. Jeśli błąd popełni anonimowy redaktor, odpowiedzialność spada na redaktora naczelnego, czyli Krzysztofa Stanowskiego. Taka wpadka, zamiast być ostrzeżeniem, staje się narzędziem legitymizacji. Ilustrowana jako “błąd”, “przeprosiny”, ale sama praktyka wciąż jest w obiegu i trafia do odbiorców już raz zmanipulowanych.

Republika

Media, które działają pozornie niezależnie, ale konsekwentnie promują określone narracje, często pracują w sprzeczności z interesem państwa. Nie w sensie „patriotycznym”, lecz w sensie dobra wspólnego czy polskiej racji stanu. Funkcjonariusze Republiki stają w ogniu krytyki nie po raz pierwszy. Wydania tej stacji regularnie grają bezpieczeństwem państwa i podsycają negatywne emocje względem rządu czy funkcjonariuszy publicznych. Oczywiście w celu zbicia kapitału politycznego dla będącego w opozycji Prawa i Sprawiedliwości. Szczególnie w czasach zagrożenia ze strony Rosji. Osoby odpowiedzialne za przekaz powiązanych z PiS stacji doskonale rozumieją, w czym biorą udział. Wiedzą, na czym polega efekt flagi. Zrobią wszystko, nawet kosztem interesu państwa, by nie dopuścić do konsolidacji społecznej i politycznej wokół rządu polskiego w obliczu zewnętrznych zagrożeń.

Portal Warszawski

Wyjątkowo niesmaczna jest w tym kontekście postać Daniela Echausta, blogera i administratora “Portalu Warszawskiego” — doskonale ilustruje, jak granice między publicystyką a prymitywną propagandą zacierają się w polskiej przestrzeni medialnej. Echaust był wielokrotnie skazywany przez sądy za pomówienia. Między innymi w stosunku do aktywistów działających na rzecz bezpieczeństwa dróg. W wyroku z 2024 r. sąd uznał, że wielokrotnie pisał nieprawdziwie o Janie Mencwelu. Przedstawiał on go jako rzekomego przestępcę i publikował jego zdjęcia z paskiem na oczach, jakoby był podejrzany, co było ewidentnym naruszeniem godności osobistej. Sam Portal Warszawski nie jest nawet pozycją prasową, a jedynie imitacją. W ten sposób Daniel Echaust zbudował sobie atrapę medium do pomawiania i szkalowania ludzi o nieprawomyślnych poglądach. Tego typu praktyki — powtarzane, sankcjonowane przez prawo, a jednak trwające — są symptomem poważnego zaburzenia kultury mediów. Tam, gdzie wiarygodność ustępuje miejsca medialnym prowokacjom, społeczeństwo traci zdolność selekcji informacji i staje się ofiarą manipulacji.

Zostaw odpowiedź

CYTAT DNIA

Kraj cywilizowany to taki, w którym ludzie nie muszą tracić czasu na politykę

~ Javier Cercas

Odkryj więcej z Stowarzyszenie Pax Politica

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej